poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Choć to nie przystoi prawdziwym rebeliantom...

Oj dawno tu byłem...
W piątek zamiast do szkoły wsiadłem w suzuki i pojechałem w strone sandomierza. Po 70kilometrach autko zdechło. Poszła UPG. Szybki telefon i po dwóch godzinach mknąłem już na lince do zamoscia. Obecnie stoi w aso daewoo i około wtorku zrujnuje moje finanse. coś około 900złotych ...
W domu bylem około 17... Wkurwiony, z racji że wycieczka nie wyszła, niewiele myśląc, zabierając tylko karte i dokumenty wsiadłem w miedzianego i pomknąłem przed siebie. Nie zabrałem nawet koła zapasowego... Po paru godzinach byłem już w warszawie. Łażąc po warszawskiej starówce spotkałem grupkę punczórów. Krótko powiem: Było zajebiscie. Jeszcze dostałem pieszczochę. Powrót bez większych przygód.
W sobotę wsiadłem rano w auto i pomknąłem na urodziny koleżanki. Najpierw zawiozłem osobę serwującą "muzykę" na osiemnastce. Łabuńki... Ech długo by gadać, po dwóch setkach kilometrów wylądowałem z Julitką i całą reszta na owych urodzinach. Wróciłem o czwartej rano w Można jeszcze dodać że ruda menda pali 11litrów na sto kilometrów. tankowany 3 razy (312 kilometrów) Masakra. Aha, tego dnia odkryliśmy nowe przepiękne miejsce na odludziu. Odwiedziłem też pewno miejsce, czego teraz żałuję.
Niedziela? Hmm w zasadzie wstałem o 15 i... pomknąłem do zamościa na spotkanie z julitą i kamilem, potem z fetą i julitą, a na koniec z szatanem i i wspomnianą już fetą. I pojenie wszystkich moją kradzioną finlandią ^^

Jutro troche ponaprawiam mojego miedzianego zdechlaka 330 tysięcy i fakt, że nikt o niego nie dbał mocno odbiły się na jego kondycji, naprawię benzynę, wymienię głowicę (albo od razu cały silnik bo mam dośc tych panewek) może i skrzynie bo trójka odmawia posłuszeństwa, olej, łożyska w tylnych kołach, może przeguby, jeśli zdążę bo strzelają okropnie, bębny, szczęki, i ręczny bo latanie bokiem pod twierdzą trochę dzisiaj nie wyszło, zrobię radio na 4 głośniki (bo od dzisiaj mam na jeden xD), naprawię klamkę i pojadę wymienić końcówki drążka bo to się prędzej czy później przy stu trzydziestu urwie. aa no i zrobię zbieżność. Bo we wtorek ponowna próba dotarcia do Sandomierczyków :)




Nie piję... A życie i tak jest piękne :) I niech tak już zostanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw ślad po sobie :)