niedziela, 10 marca 2013

Farben lehre...

Dzisiejszy poranek (a w zasadzie popołudnie) zaczął się bólem dosłownie każdego mięśnia (nawet powiek).
Co do farben'ów... Powiedział bym że było dobrze ale moje ręce, nogi czy nawet szyja pełna rozcięć po pogo mocno protestują. Nie tyle pogo było bolesne co następne  4 godziny dwudziesto kilometrowego marszu do sandomierza.
Dziękuje ci Sułku, że brnąłeś razem ze mną po tym skutym lodem bagnie...
Dziękuje miłemu panu który wleciał w dwie latarnie (nie wiem czy żyje) za to, że jednak nie chciał podrzucić nas do tego średniowiecznego miasta.
Dziękuje dorotko za ślad zębów na przedramieniu...
Dziękuje Anno julio za gościnę i o tym że pamiętasz i szanujesz moją fobię
Dziękuje grupce kornów. Byli tak mili że chcieli mnie poczęstować papierosem mimo, że w życiu mnie nie widzieli/znali itd. 
Dziękuje facetowi który podczas pogo doprowadził mnie do wymiotów i zmarnowaniu całej "Ferajny"
I podziękowania dla tych wszystkich osób które nie pozwoliły mi zasnąć w autobusie lini Tarnobrzeg-Zamość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw ślad po sobie :)