Największym błedem jaki ostatnio popełniłem nie jest fakt, że zawitałem na starówkę, i starówkowe życie. Największym jest fakt, że zostałem. I (tak dorota, masz rację) żałuje, że zostałem.
Moi kochani "przyjaciele" się wykruszają. w zasadzie z dnia nadzień się dowiaduje, że nie jestem już potrzebny... Wmawiają, że niby robie coś złego... Tylko co? Nie wiem , nie ważne... Trace wiare w instytucj przyjaźni...
Ech Julitko, Miło że chociaż z tobą wszystko w najlepszym porządku ^^ I Feciałkę... Dziękuję, że jesteś. w zasadzie zawsze byłaś tylko tego nie widziałem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw ślad po sobie :)