czwartek, 31 stycznia 2013

dać spokój

Koszula w kratkę, Glany albo trampki, Niebieska sznurówka, czerwone słuchawki, czarna kurtka pachnąca październikiem, czarne jeansy niby te same a jednak nie, czarne papierosy, obowiązkowy sok grejpfutowy w plecaku, dwunastoletni banknot w portfelu zawsze ten sam, koszulka bez nadruku, i wiecznie niewidoczne źrenice... Cały Ja. Zawsze ten sam... Pieprzone zawsze...

Pojechałem w nocy do Orłowa. Niby wszystko fajnie ale... To juz nie to. Czegoś mi brak. Zostawiłem samochód i pojechałem "tyłem" z kamilem do Zamościa. Godzinne poszukiwania bloku o numerze 35... ostatecznie nową umowę napisaliśmy w nomi przy kawie bo domu z wielkiej płyty nie znalazłem.
Potem na lwowską i trójką pod koszary... Pomijając wredną kobietę która chyba chciała zająć mi miejsce -  nie wiem, miałem słuchawki - nie słyszałem, tylko jedno zasługuje na uwiecznienie na tym blogu. Spotkałem Ignacego. Nie, nie jest to ten ignacy którego znałem w październiku... Dobra, dość tych pieprzonych ignasiów-srasiów, Wiecznego słuchania na jego temat. Jak to ktoś kiedyś ładnie nazwał "światem". Chyba potrzebuję kolejnego świata, bo ten ze starówki póki co tylko wykańcza mi psychikę.
Niech no ja tylko zrobię ten pieprzony plastik... W sumie zawsze chciałem mieszkać w mieście a Kielce jeszcze nie zbadane :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw ślad po sobie :)