Znów śnił mi się pożar...
Dzień pełen fobi...
Lublin z Alicją... Niby fajnie, kręgle i tak dalej ale to jednak nie to... Nie, nie należę już do jej świata. Tak bardzo uporządkowanego, planowanego, z durnymi priorytetami...
Brawa dla miedzianego który przejechał ze mną ponad 180km bez żadnej awarii (taa znowu bez potrzeby ryzykuje... ale mam się wlec autobusem?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw ślad po sobie :)