sobota, 29 grudnia 2012

O kurwa...

Chyba mnie pojebało... Echoes leci w tle...
Ale na tych głośnikach Wszystko brzmi bosko nawet Pink Floyd za którym osobiście nie przepadam przez takie dwie punkówy które jarają się dwoma wyrazami dziewięcioma literami...
A co mi tam dziś chwila szczerości. Nie będę ukrywał mego skromnego zdania ^^
Wino , Punk wylewający się w eter z tych celulozowych membran, zapiekanki, darcie mordy na balkonie, piwo, woda ognista z jęczmienia wydobyta, Pogo w salonie... i na balkonie... i w kałuży... Groszek w zalewie piwowowinowej, orzechówka własnej roboty, dzwonienie po ludziach, Głębokie rozmysły na podłodze, Rzygający kamyk, Płonące włosy, materac, Sen, Poranek, Koń, miotła i mógłbym tak wymieniać bez końca... Fajnie było...

Przyjaciel to ktoś kto da ci w pysk kiedy zaczniesz rujnować sobie życie...
Muszę się spotkać z Fetą... W cztery oczy. Nie, nie chodzi o przeprosiny za telefon o 3 w nocy którego w zasadzie nie pamiętam. Nie przeproszę za wyrażenie własnego zdania....

p.s. Kamyczku... Zostawiłaś mi ślady zębów....

środa, 26 grudnia 2012

ech...

Wspomnienia ^^

ech...

Wróciły wspomnienia...
30 Grudnia 11. Wypad z dziewczyną i kumplem do Łodzi po samochód, pierwszy śnieg tej zimy musiał padać akurat wtedy... Całe miasto piechotą...
Ech... Krótkowłosy JAcob ze swą midziana strzałą ^^  Może by go tak odkupić od matki?

wtorek, 25 grudnia 2012

Porządne radio, porządne głośniki... Czysty dźwięk wypływający z plastikowych membran... Tak bardzo mi tego brakowało... Ostatni raz miałem taki zestaw dokładnie pięć i pół miesiąca temu. Nie ma jeszcze tuby ale i tak dźwięk jest Boooski...
Znów usłyszeć nothing else matters... Jak w miedzianym...

niedziela, 23 grudnia 2012

Choinka

Czemu nie krzyczysz więcej, gdy Cię trzymam za rękę?
Czemu nie chcesz mnie słuchać, kiedy szepczę do ucha?
Otwórz oczy szeroko, niech mocniej bije serce
Jeśli dasz siebie całą – dostaniesz mnie więcej

ZADAJ SOBIE PYTANIE
SAMA ODPOWIEDZ NA NIE
JEŚLI CHCESZ, ŻEBYM ZOSTAŁ
NA PEWNO ZOSTANĘ ...

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=iKxwRhWEFdk

Btw Dostałem od starych sześć dych i polecenie zakupu choinki. Ostatecznie wyciąłem ją z pobliskiego lasku, przywiozłem do domu i wbiłem w stojak.

czwartek, 20 grudnia 2012

Spójrz jak cudownie marniejemy...

Ludzki umysł mnie zadziwia. Można, nie odczuwać żadnego bólu, Jeśli się tylko zechce można nawet pozbyć się łaskotek, i po kilku godzinach ćwiczeń staje się to bardzo proste, niemal tak jak oddychanie. Fascynujące prawda? Ale to nie wszystko! Kiedy się postarasz możesz nawet przestać kochać, tak po prostu, bez żadnych konsekwencji nazajutrz, bez myśli samobójczych i innych efektów ubocznych. Wyjątkiem jest prawdziwa miłość z którą już nie jest tak łatwo bo nie chcesz jej się dobrowolnie pozbyć. Problemem nie tyle jest samo uczucie co nastawienie do niego. Tutaj potrzeba już czegoś więcej, czegoś co choć trochę osłabi owe uczucie, stworzy wątpliwość co utworzy swego rodzaju furtkę...
Teraz przede mną o wiele trudniejsze zadanie... Wyzbyć się wszystkiego co co czyni mnie choć trochę wrażliwym. Ciekawe czy to też możliwe?

wtorek, 18 grudnia 2012

Super... Wszyscy których dziś potrzebuje mają mnie w dupie...
Kupiłem paczkę fajek... Dobra dwie. Jestem o krok od ich wypalenia... Kur..

niedziela, 16 grudnia 2012

Na przestrzeni lat, całkiem inny ty,

Łażę po moim pokoju ze słuchawkami w uszach, z tą różnicą, że zamiast punk'a lecą te wszystkie piosenki których tak namiętnie słuchałem rok, dwa czy trzy lata temu, Przypominają dobre chwile jak i te złe... Przyglądam się szafkom i pozostawionych na nich przedmiotach, Mała flaszka w kształcie... noo czegoś tam od przyjaciółki której nie ma do dziś z niezerwaną akcyzą, tablice skradzione w usa, pudełko po pierwszej komórce, paczka pistacji... Ech, chyba nadszedł czas aby się tego pozbyć. Siedzę w żółtym fotelu, w którym nie siedziałem od marca. Tyle wspomnień. Taaa... Fotela też się trzeba pozbyć... Przypomina mi o kilku "rzeczach". Jest też cała sterta pozostałości po komputerach i kilka monitorów. Chyba pora oddać w dobre ręce, bo nie sądzę, że mi się to jeszcze przyda. Niebawem będzie wolny dom... Chyba pora zrobić porządki zakończone dużym ogniskiem, garaż też by wypadało posprzątać, bo już się ruszyć nie można. Tak... Pora zrobić porządki , nie tylko w domu...

"pełen zdumienia przez wszystkie te lata
jak czas z obcej osoby robi brata
a przyjaźń tak krucha jak ten stary chleb
tysiące potknięć i miliony gleba
 tamte wpadki teraz bez znaczenia
teraz nowe cele, teraz nowe pragnienia
a w lustrze już inna, inna osoba"

sobota, 15 grudnia 2012

Idź i schowaj swoją flagę...

Autko prawie złożone, jeszcze tylko wizyta w jakimś zakładzie który wklei mi ponownie szybę czołową i boczną.  Ciekawe jak zareagują na napis na masce ^^. Ogólnie całe auto jest w rozsypce... Ale już niebawem... Kupiłem dzisiaj radio i głośniki na tył. Skrzynia i wzmacniacz na wiosnę z braku wolnych ośmiu stówek...
Dziś obudziłem się już bez bólu nosa... w końcu ile można skrycie cierpieć? Za to melanchujnia daje o sobie znać z każdym dniem coraz bardziej. Tęsknota za... Ech... W sumie mogłem temu zaradzić ale sytuacja zmusza mnie do pozostania w domu. Nawet do Orłowa nie mogę się udać bo zasypało drogę...
W październiku rozważałem postępowanie egoistyczne i szlachetne. Skłaniam się bardziej ku temu drugiemu. Skoro mi nie jest pisane szczęście to chyba powinienem zapewnić je komuś innemu. Szkoda tylko, że aby tego kogoś przekonać do swojej racji muszę mu wyjebać w twarz bo przecież tak to sobie mogę próbować... Pożyjemy zobaczymy. W końcu niebawem (phi) święta... Jedyne dobre świąteczne wspomnienie to jemioła sprzed roku u Alicji w domu ^^.
Czyli jak zwykle bardziej zależy mi na czyimś szczęściu niż na własnym. Ech, jak ja tego nienawidzę.



Na zawsze punk, taki chce być, na zawsze punk.

piątek, 14 grudnia 2012

czwartek, 13 grudnia 2012

...

Albo nie umiesz, albo życie tak sprawiło,
że o bólu nic nie powiesz i ukryjesz wszystko
nawet miłosc

wtorek, 11 grudnia 2012

Czasami za bardzo mi zależy, czasami mi nie zależy...

Ale ze mnie cham... Obiecałem zlotowłosej piętnastą i po prostu ją olałem. Tylko jeden wysłany ukradkiem sms "nie przyjde..." piętnaście minut po piętnastej... Haha jak to się dziwnie w życiu układa, najpierw ona potem ja, znów ona. jak to ktoś zapytał... " Nie możecie naraz?"...

ykhm fajny dzień... Dzięki Kamyczku za to, że pokazałaś mi ten mostek...

Ale kiedy wszystko już oddam, czy
będziesz szczęśliwa i wolna CZY?

Wziąć gitarę i zarwać nockę... ^^ Tylko ta pustka obok drugiej struny :(

niedziela, 9 grudnia 2012

Nic nie zmieniać... A może jednak...

Siadaj koło mnie to dla ciebie jest ławka,
słuchaj jak pięknie o miłości gada,
ten który miłości nigdy nie zaznał...

Nic nie zmieniać... 
Tak jak jest jest dobrze...
tak jak jest...
nic nie zmieniać
tak jak jest jest dobrze 
tak jak jest...

A może zamiast rozpaczać zmień coś? Czasu przecież nie cofniesz. Doceń to co masz...
Taaak, Ciebie mam na myśli!

Siedzę oparty o kanapę, kominek za moimi skarpetkami gromko rozbrzmiewa strzałami wilgotnego drewna które kilka godzin temu przyniosłem z lasku... Lewą ręka wpleciona w brązowe włosy Karoliny, cicho drzemiącej na mym ramieniu. Herbata wystygła już całkiem... Miałem jechać prawie godzinę temu ale... po co się śpieszyć ? Kiedy można stanąć, zatrzymać się, słuchać happysadu cicho pukającego basem z głośników w kącie. Przemyśleć wszystko na spokojnie. Być myślami gdzieś indziej, przy kimś innym, przy kimś kto prawdopodobnie nie jest świadom tego jak często o nim myślę... Widzę, że niewiele rozumiesz z tego co do ciebie czuję. Głośno nie mówię nic a nic...

sobota, 8 grudnia 2012

zapomniałem

Że też się komuś chce to wszystko sprawdzać... Codziennie...
Zmieniłem się... Wyrzuciłem bez żalu pamiątki z dzieciństwa i nie tylko, pozbyłem się śladów dawnych miłości, Jedyny przedmiot na jakim mi zależy to owy stu złotowy banknot... Reszta jest mi po prostu obojętna.



Nie chce mi się pisać... Idę zatruwać środowisko latajac bokiem po śniegu ^^

wtorek, 4 grudnia 2012

Bo biało...

O piątej obudził mnie telefon, myślałem że to któryś z "moich" budzików... Ale nie, około szóstej czterdzieści zadzwonił ten właściwy... Dopiero wtedy odkryłem o co chodziło. "Przyjedź, proszę" - Od Karoliny... Dziesięć minut za i przeciw i decyzja podjęta. Orłów! o siódmej dwadzieścia już odśnieżałem zagazowanego który trochę mnie zaskoczył faktem że zapalił przy ujemnej temperaturze po trzech dniach spoczynku pod chmurką. Trzeba go będzie kiedyś w końcu zatankować ^^ Może zajmie się już tym przyszły właściciel :P
Nie rozumiem też po co ludziom opony zimowe... Zrobiłem dzisiaj 16km po śniegu na letnich i ani razu nie sprawił mi żadnego psikusa... Ba bosko latał bokiem na każdym zakręcie ^^ ... Cóż dotarłem , dowiedziałem się paru ciekawych rzeczy, Stwierdziłem, że nie tylko ja mam wszystkiego dosyć, posiedziałem przy kominku, wypiłem wiadro dobrej herbaty i grzańca prosto z garnuszka i takie tam podobne. Jak się okazuje jest jeszcze ktoś kto potrafi mnie ogarnąć^^ chociaż trochę. Dzięki że jesteś. Wróciłem przed zmierzchem, tak na wszelki wypadek aby nie zostać gdzieś w zaspie na polnej drodze.
Jutro idę na pizzę z oliwkami do la strady... O niczym innym nie marzę...

poniedziałek, 3 grudnia 2012

odejdę

Za jakiś kwartał może szybciej, niech się tylko ciepło zrobi ^^
Zbyt wiele wspomnień, zbyt wiele znanych twarzy, zbyt wiele wydarzeń które mnie prześladują na każdym kroku... Do tego klasa pełna "skrytych" plastików... Ja pierdole... Co ja tu kurwa jeszcze robię? 
No tak, zapomniałem... Taki jeden "mały" powód... Tylko z powodu tej osoby nie zlikwidowałem jeszcze lokat i nie wybyłem choćby do kielc...

Koniec wegetarianizmu... Fizycznie nie dam rady... 

pon...

Nie lubię poniedziałku... Coś w tym jest! Wstałem, pojechałem , stwierdziłem, że nie dam rady, poszedłem do lekarza, potem na dworzec znowu, wyszyńskiego , kłótnia z kobietą, pół godzina kolejka po jakieś koraliki dla brata, potem powrót na koszary, spotkanie ideału... Społeczniak i znowu dworzec.. Dom i to by było na tyle...
Czuje sie okropnie... Dalej zbiera mi się na wymioty...
dodam jeszcze, że w ciągu trzech minut zmienił mi się światopogląd. Chyba wiem również czego chce od życia.
Ech.. Nie widziałem cię cały dzień i tęsknię... Uwierzysz?

niedziela, 2 grudnia 2012

Śnieg?!

Się wkurwiłem i wyjebałem 70 stron książki :P A co tam, nie muszę pisać, nikt mi przecież nie każe.
Niedziela, Mój dzień nie bycia... Znowu złamałem własną zasadę, ale... warto było.
Podróż z uroczym dziadygą z domu pod akademicka za free... Dalton i nad zalew, Rzeka, przemarznięty kamyczek stąpający po wodzie, i próba rozpalenia ogniska.... Nałogowe tłuczenie butelek, zbieranie gałęzi na kładkę, Boski widok... Mały kamyczek z wielką kłodą pod pachą... Po drodze wyżebrane dwa szlugi... Tyle wygrać. Da grasso, i kradzież papieru^^ Dalej nie wiem po co. I wizyta u kumpla. Ech dziękuję ci przyjacielu za gościnę, herbatę, ciastko i kanapki :) Podsumowując... Fajnie było...

"Chcę mieć ciebie całą
To i tak jest za mało"

sobota, 1 grudnia 2012

grudzień

pierwszy grudnia, kochałem ten dzień... Dziś to stado cyferek zwane datą jest mi już zupełnie obojętne,
Chyba nie potrafię tego wszystkiego ogarnąć, bo czasu na pewno nie... Nie rozumiem samego siebie a co dopiero innych. Odkryłem wczoraj coś czego się spodziewałem. Cholera jasna czemu akurat teraz, czemu to wszystko musi być takie skomplikowane? Palę mosty jednocześnie budując nowe a potem pale nowe odbudowując stare...
Alicjo... Muszę się z tobą spotkać, byłaś, jesteś jedyna osobą która mnie tak naprawdę potrafi ogarnąć. Znasz mnie lepiej niż ja siebie sam... Pewnie znów cię przeproszę za to co zwykle, a ty jak zwykle stwierdzisz, że już ci przeszło co oczywiście będzie kłamstwem. Naprawdę chcę aby ci przeszło, szkoda tylko, że przez własny egoizm nie potrafię zniknąć z twojego życia raz na zawsze. Tyle różnych rodzajów miłości jest na tym świecie... Weź tu się połap...
A wczoraj znowu byłem nad zalewem, idę z piwem w ręku a za mną radiowóz... Butelka pod płot i nie wiem o co chodzi ^^ Oj dobra nie chce mi się pisać na temat wczorajszego dnia... Ujdzie, Byłby fajniejszy jakbym nie zasypiał przy każdym kroku...
Co do Kjs... byłem pięćdziesiąty drugi na dziewięćdziesięciu siedmiu na końcu. Lewy bok skasowany, ale będzie dobrze. I tak najlepszy był zielony (chyba) CC dachujący czterdzieści metrów przede mną... Cóż, widzę że nie był to mój ostatni wyjazd... Za fajnie było ^^
Wspomnę jeszcze o kwestii, że nie wiem czego chce... Wszystko mi się plącze dość poważnie...

Przepraszam za zmianę adresu, było to konieczne.

A ty zamiast ustawiać budzik na ósmą zrób coś z tym póki jeszcze możesz...
I nie przejmuj się tym "bo co oni powiedzą"