poniedziałek, 3 grudnia 2012

pon...

Nie lubię poniedziałku... Coś w tym jest! Wstałem, pojechałem , stwierdziłem, że nie dam rady, poszedłem do lekarza, potem na dworzec znowu, wyszyńskiego , kłótnia z kobietą, pół godzina kolejka po jakieś koraliki dla brata, potem powrót na koszary, spotkanie ideału... Społeczniak i znowu dworzec.. Dom i to by było na tyle...
Czuje sie okropnie... Dalej zbiera mi się na wymioty...
dodam jeszcze, że w ciągu trzech minut zmienił mi się światopogląd. Chyba wiem również czego chce od życia.
Ech.. Nie widziałem cię cały dzień i tęsknię... Uwierzysz?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw ślad po sobie :)