wtorek, 4 grudnia 2012

Bo biało...

O piątej obudził mnie telefon, myślałem że to któryś z "moich" budzików... Ale nie, około szóstej czterdzieści zadzwonił ten właściwy... Dopiero wtedy odkryłem o co chodziło. "Przyjedź, proszę" - Od Karoliny... Dziesięć minut za i przeciw i decyzja podjęta. Orłów! o siódmej dwadzieścia już odśnieżałem zagazowanego który trochę mnie zaskoczył faktem że zapalił przy ujemnej temperaturze po trzech dniach spoczynku pod chmurką. Trzeba go będzie kiedyś w końcu zatankować ^^ Może zajmie się już tym przyszły właściciel :P
Nie rozumiem też po co ludziom opony zimowe... Zrobiłem dzisiaj 16km po śniegu na letnich i ani razu nie sprawił mi żadnego psikusa... Ba bosko latał bokiem na każdym zakręcie ^^ ... Cóż dotarłem , dowiedziałem się paru ciekawych rzeczy, Stwierdziłem, że nie tylko ja mam wszystkiego dosyć, posiedziałem przy kominku, wypiłem wiadro dobrej herbaty i grzańca prosto z garnuszka i takie tam podobne. Jak się okazuje jest jeszcze ktoś kto potrafi mnie ogarnąć^^ chociaż trochę. Dzięki że jesteś. Wróciłem przed zmierzchem, tak na wszelki wypadek aby nie zostać gdzieś w zaspie na polnej drodze.
Jutro idę na pizzę z oliwkami do la strady... O niczym innym nie marzę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw ślad po sobie :)