czwartek, 29 listopada 2012

117 startujących... Być chociaż sześćdziesiątym i całym na końcu ^^
Mójjjj ♥♥♥
W sobote dam fotke skończonego ^^

środa, 28 listopada 2012

Będzie lepiej? Nie, nie będzie...

Nie rozumiem Fety, nie rozumiem o co jej chodzi z zaufaniem. one mi naprawdę nic nie przekazały...
Przynajmniej ja nic nie pamiętam... Jak zwykle pewnie dowiem... dowiedziałbym się ostatni...
Czy ja prosiłem o tak wiele? trochę dobrych chęci, może wiary i zrozumienia...
Mi też nie jest łatwo, szczególnie jak cały dzień się w zasadzie do mnie nie odzywasz...
Do dupy z tym wszystkim...
Idę i... nie wracam.
Koniec Bloga. Żegnam.

sobota, 24 listopada 2012

Żyję... Chyba :D

Słowa, które chcesz usłyszeć
Wszystkie Twoje tajemnice
Twoje sny i myśli chore
Twoją twarz i wszystko Twoje
Twoje grzechy znam jak swoje
Strach i Twoje paranoje
Ból i Twoje łzy
I wszystkie swoje sny

Lęki Twojej duszy
Spokój znam po burzy
Wszystkie modlitwy Twoje
Znam jak modlitwy swoje
Wszystko to co czujesz
Słabości Twe szanuje
Ty jesteś moim chlebem
Ja jestem tu dla Ciebie

Żyję :D Nie piszę bo nie mam czasu... Mam głowę pełną myśli ^^
No dobra, powód mojego "nie pisania" jest trochę inny :P
Nie, nie napiszę o tym... Nie potrafię tego opisać... :D

Z nowości? W środę już na pewno wyjadę z garażu :D

środa, 21 listopada 2012

Coś się dzieje... Coś pozytywnego... Znów mam ochotę być... Istnieć...

Dziś niczego więcej nie będzie, nie chce mi się pisać... na blogu :P

poniedziałek, 19 listopada 2012

Poniedziałek cz.2 (ta lepsza)


Lekcje się skończyły... Tadek, Daria, muzyk potem Tadek I da Grasso. No i pizza nr. 30 z oliwkami zamiast papryki... Czyli rutyna. Przyjście Fety, Odejście Tadzika, Głębokie rozmysły na temat przepisania się do trzeciego... Później kamyczek i jej kac... c: Głębokie rozmysły na temat miłości, nieszczęśliwej miłości porównanej do głodu, pełnej lodówki i bułki która mimo że jest czerstwa i nieświeża mimo tego bywa bardzo pożądana...
Wizyta w twierdzy z fetą, empik, przeglądanie płyt, i innych uroczych drobiazgów... black devil wypalony za twierdzą..., udostępnienie ramienia do snu c: Wspomnę jeszcze o gonitwie w glanach na trójkę, kontroli i ponownym biegu do "Lublin"a :D

Jutro będzie lepiej :)

Feta ----> c:

poniedziałęk cz.1

Siedzę na lekcji informatyki
odliczam minuty do dzwonka
chciałbym posłuchać na przerwie muzyki
Poczuć jak kwitnie fikcyjna łąka

Taaak nudy na informatyce :P
Przecież, nie będę robił jakiegoś zadania w rexelu tylko skopiuje sobie czyjąś prace ^^
Z nowości? spałem 5 godzin bo czytałem pewną ksiażkę zgłębiając Psyhikę rudowłosej punkówy.
Zaspałęm, nie poszedłem na historię, Wysiadłem na dworcu , wypiłem kawe na statoil i pojechałem siódemką do szkoły :P  tyle nowości.
p.s. Okropna klawiatura :P Sory za błedy ale nie ogarniam :D

niedziela, 18 listopada 2012

Głosząc słowo Boże.

Niedziela. śpię...
Słyszę szczekanie psa, tego jedynego który mi pozostał, uśmiechającej się Wołgi. Po chwili słyszę jakieś krzyki i stukanie... nie, walenie w drzwi. Zerknąłem na telefon. 12,40... Śpię dalej, pójdą sobie, ale nie! No gdzieżby poszli...
czterdzieści jeden
czterdzieści dwa
czterdzieści trzy
czterdzieści cztery... Wstałem
Owinąłem się ciepło kołdrą, wychyliłem głowę przez okienko i widzę... Widzę dwóch dziadków koło sześćdziesiątki. "Przyszliśmy tłumaczyć ludziom obietnice boże."
- Kurwa mać, Jestem Ateistą idzie do sąsiada...
- Dobrze, zostawiamy kartkę i idziemy... mamy tędy pójść? - Wskazał ręką dom sąsiada...
- Tak. Do widzenia. - Zamknąłem okno, powlokłem się na górę i poszedłem spać.
Gdyby nie owa ulotka pewnie uznałbym, że był to sen.

---

Odejdę gdy zgasną światła, po cichu, spokojnie
Bez załatwiania spraw, niech zostaną niedokończone

niedziela

Nie piszę o niczym ciekawym... Wiem, ale przecież nie będę opisywał tak nudnych wydarzeń jak wybijanie szyby glanem czy spędzanie niedzieli przy laptopie. Od jutra Może znów zacznę się włóczyć po mieście na co ostatnio nie miałem czasu. W zasadzie na nic nie mam ostatnio czasu... Mam nadzieje, że będzie co opisywać :)
--->

sobota, 17 listopada 2012

Odejdę, po cichu, bez pożegnania, w nieznane...

http://allegro.pl/show_item.php?item=2801194260

Pora się wyzbyć rzeczy materialnych i zapełnić sobie konto :)
Cel... 17 000 pora sprzedać wszystko :)

piątek, 16 listopada 2012

piątek piątek razy dwa

Poranne spotkanie z Magdą, Załatwianie spraw, i o 10 byłem już w domu.
Samochód ( taa miedziana trumna na kołach z 260k przebiegu) i wycieczka do orłowa.
Wspólne dłubanie przy brązowym fordzie torino, który za parę tygodni będzie już niebieski :) i to v8 ♥ Bajka 
Z nowości to wydane prawie pięć stówek na alumy oraz licznik. Już naprawdę niewiele mi zostało...
Za tydzień wyjadę, i odjadę tam skąd się nie wraca... czy jak to tam brzmiało xD
Po drodze wpadł pomysł na napis na tylnej klapie :D
Jutro poranne złomowanie i może wizyta w zamościu :)
Póki co idę wreście kłaść lakier :)

czwartek, 15 listopada 2012

...

Znów zostawiłem po sobie pustkę...
Jak ja tego nienawidzę...







u mnie wszystko w porządku, Żyję... Jeszcze :D
Jutro znowu nie ma mnie dla nikogo :)

środa, 14 listopada 2012

Tydzień - Jebane 7 dni

Czy wszystko musi się tak kończyć?
Kilka dni bycia pijanym bez grama alkoholu...
Nawet się nie zaczęło, a już się kończy...
Jedna mała cecha psuje wszystko.
A byłem tak szczęśliwy, nie tylko zresztą ja...
Skłamałem, bo się zaczęło i trwało...
Jakiś tydzień...
Cały pieprzony tydzień i mi zupełnie przeszło.
Przez jedną jakże niewinną i można by rzec,
nieistotną sytuacje nie wnoszącą nic większego.
Kurwa...

Jutro sprawdzę czy jest jakikolwiek sens marnować czas.
I znów pozostawię po sobie pustkę... Szkoda....

wtorek, 13 listopada 2012

Dziesiątka...

Wsiadasz do autobusu zamojskiej linii
Wsiadasz do blaszanego pudełka na gaz
Wysiadasz i widzisz problem olbrzymi
Wysiadasz i widzisz za sobą tylko las

Z dedykacją dla Magdy i jej orientacji w terenie :)

Przemyślenie nr.1

Dziś opowiem o tym jak jechałem autobusem podmiejskim. Wsiadłem skasowałem bilet, były wolne miejsca ale stwierdziłem że skoro starsi ludzie uważają, że ich reklamówki są bardziej zmęczone ode mnie  nie będę ich z błędu wyprowadzał.stoję, w słuchawkach leci brighter than a thousand suns... na 3/4 głośności czyli mniej więcej tak, że przechodząc obok mnie można było usłyszeć dudnienie. Co przystanek ktoś wsiada/wysiada jedni przechodzący obok mnie powiedzą przepraszam inni nie. Normalka, nikt się na ciebie nie wpieprza tylko przynajmniej gestykuluje, że chce przejść. W pewnym momencie wsiada babsko (wiem to obraźliwe)... Wsiadam wieloryb (trochę lepiej ^^) I się przepycha obok mnie, delikatnie mówiąc wpycha mnie w fotele obok których stałem bo ona MUSI skasować bilet zanim autobus ruszy, i MUSI usiąść bo jej się NALEŻY! - To może ja wyjdę - Zapytałem z ironią... a ta jak nie zacznie gdakać, pieprzyć że ona płaci wielką fortunę za przejazd (złotówka jeśli się nie mylę, karnet) to jej się należy, komfortowy przejazd. I w ogóle bym słuchawki wyją bo strasznie dudnią i  dlaczego stoję tyłem do kierunku jazdy. No kurwa. A ja to jadę za darmo. Mojej odpowiedzi nie przytoczę gdyż była zbyt wulgarna ale na twarzy Tego czegoś zagościło obrzydzenie i najwyraźniej skompromitowałem "pasażerkę" sądząc po innych osobach będących w owej trójce. Jedynie co zrobiłem to zwiększyłem głośność na maxa i pokazałem jej środkowy palec gdyż akurat był przystanek.
Podsumowując. Kultury brak. BO JEJ SIĘ NALEŻY! \

poniedziałek, 12 listopada 2012

Kombinuj Bryan, Kombinuj!

Załatwiłem zezłomowanie jasnozielonego wstępnie na czwartek. Jeszcze go tylko rozebrać i będzie problem z głowy :). Miedziany w trakcie szykowania do sprzedaży. Teraz tylko trzeba mi trochę szczęścia i zostanę z jednym autem...
Cholera musi się udać. Tylko teraz skombinować trochę kasy :)

TAK!

Zadzwoniłem. Pół tysiąca zaliczki i mam zaklepaną.
Dziś miałem drobne wydatki ale do czwartku-piątku powinienem znaleźć pięć stówek.
Teraz tylko przekonać matkę aby kupiła na siebie uturbione 3.0 (kwestia tańszego ubezpieczenia) łatwo nie będzie bo mam już trzy auta...
Uda się ! UDA!

Uda się!

Jest supra... Może i nie MK4 ale też fajna, 3.0 i Targa^^
3900zł Mam ledwo 520... Nie pojadę do kielc, nie planuje dzisiaj spać wyszykuje miedzianego na sprzedaż. 
Szansa uzbierania trzech tysięcy w dwa tygodnie jest nikła ale istnieje. Może jakby sprzedać wszystko tak jak kiedyś... Może by i się udało. Uda się! Musi!

Jedno z moich marzeń które mają szanse się ziścić :)


P.S. Sprzedam netboka :)

niedziela, 11 listopada 2012

Na poczekaniu :)

Ludzie mnie zadziwiają...
Ludzie nie rozumieją...
bo oni serca nie mają!
I żyją tylko nadzieją...

Ludzie nie myślą normalnie...
Ludzie nie widzą szczęścia...
Spójrzcie dziś racjonalnie!
Dążcie do uczuć kwitnięcia...

Lakierowanie nie wyszło. Progi do poprawki. Jutro poprawię podkład a we wtorek poczerwienię :)
Nowości brak :)

Miej wyjbla bla bla...

Nie potrafię kochać
Nie potrafię nienawidzić
Nie potrafię milczeć
Nie potrafię krzyczeć
Nie potrafię być sobą
Nie potrafię innym być
Nie potrafię umrzeć
Nie potrafię żyć...

Ech, prawda znana od wielu, wielu dni, mnie totalnie zaskoczyła. 
Skąd mogłem wiedzieć... Wiem ślepy jestem. Totalnie ślepy
Jednocześnie kocham i nienawidzę tego co nieświadomie robię.
Nie pierwszy raz wyrządziłem komuś krzywdę.
Tylko dlaczego nie może się to wszystko kierować w kierunku,
w kierunku w którym nie czyniłbym zła tylko szczęście? 

Autystyczny...

A co jeśli świat jest inny niż się mi wydaje? 
A co jeśli W życiu chodzi o coś innego?
W mym życiu nie ma miłości, tak mi się zdaje.
Tak wiem jest w tym coś pięknego.

A co jeśli zaczynam myśleć jak ona?
A co jeśli utożsamiam się z tym
Wiem, Ta myśl jest mocno zboczona.
Zacznę szukać sensu w życiu mym.

A co jeśli sensu nie znajdę? 
A co jeśli Odejdę daleko?
Czy wtedy miłość w końcu odnajdę.
Otwórz się szerzej moja powieko.

Samochód w podkładzie :D Jutro lakier ^^ 
Już niebawem nim gdzieś się wybiorę. Wsiądę, zamknę drzwi. Przekręcę kluczyk. Powita mnie wesoły warkot silnika. Wrzucę bieg, musnę delikatnie glanem gaz... I odjadę w siną dal...

Szczerzę jestem w szoku... Dziennie liczba wyświetleń sięga stu osiemdziesięciu. Spodziewałem się maksymalnie dziesięciu, mooże piętnastu i jednej czy dwóch subskrypcji a mam ich aż siedemnaście :)

sobota, 10 listopada 2012

Wczoraj... Bo, wczoraj...


Wczorajszy dzień był... No i nie użyje słowa "Fajny" bo jest zbyt lakoniczne. ^^
Most, Piwo, "Skaczemy", i tak dalej... nie chce mi się opisywać :D
Dodatkiem był znajomy z Daewooforum który okazał się... Skinem. Ostatecznie zostawił ponad 200zł i niesamowitą motywacje do kończenia auta.
Dzisiaj podjąłem decyzje o pozbyciu się spalonego i jednego miedziaka. Bo są to miny nie do odratowania.
Wyszło też, że od września nie mam opłaconego OC... Szykuje się niezły wydatek rzędu pięciu stówek...
Póki co idę robić auto I jak co tydzień przestaje być osiągalny. Wyłączam GG i tel :)
Może wieczorem skrobnę jakieś moje przemyślenie.


piątek, 9 listopada 2012

Wróciłem z... wycieczki.
Oczywiście motor zdechł. No gdzież by inaczej. O tym później
Pojechałem do Izbicy. Taaak Pewien sklep czynny do bardzo późna. Motor a w zasadzie jeszcze żyjące zwłoki zostawiłem na parkingu pięćdziesiąt czy osiemdziesiąt metrów od sklepu. Zatem musiałem się przejść. Mijając pseudo dworzec pks zauważyłem kamień lądujący bezpośrednio przed moimi butami... Odwróciłem głowę i zobaczyłem trójkę gimbusów - na oko druga/trzecia klasa - PSEUDO dresów. To mogło się przytrafić tylko mnie. Kiedy odwróciłem głowę akurat jeden ciskał we mnie butelką. Pod wpływem impulsu z wymalowaną na twarzy furją oraz oczami rządnych krwi ruszyłem w ich stronę. Jeden najwyraźniej się przestraszył bo zanim dotarłem do jego dwóch pozostałych towarzyszy już go nie było. Pozostała gimbaza najwyraźniej nie spodziewała się takiego zachowania z mojej strony (za co uprzejmie drogą gimbazę... przepraszam Gimbazę, przepraszam) Ostatecznie jeden z logiem chyba adidasa został od razu wyłączony z zabawy poprzez mocne wepchnięcie w ścianie co poskutkowało uroczym dla mych uszu chrupnięciem nosa. (później miał intensywny krwotok). Z kolei Drugi z paniką w oczach kopną mnie w... nogę i próbował uderzyć w twarz ale moja pięść była trochę szybsza. Resztę załatwiłem Glanami. Nic dodać nic ująć. Uczucie przewyższyło moje wyobrażenie. Nie wiedziałem, że agresja może sprawiać tyle przyjemności. Ostatecznie chłopców zostawiłem. Jeden był skulony drugi z kolei klęczał płacząc i próbując złapać się za nos. Ciekawi mnie jedno... Co powiedzą rodzicom i kolegom :D
Troszkę żałuje (wpadłem na to pisząc tego posta), że nie użyłem jakże dresowego tekstu... "Komórka albo wpierdol" ^^
Co do motoru. Udało mi się dojechać pod podjazd... I zdechł. Ostatecznie musiałem go zaciągnąć na moją Górkę. Jednak wciąż czując się mega zadowolonym nie sprawiło mi to żadnego kłopotu. 
Na razie koniec z motorem. Muszę zdobyć nowy silnik. 
Coś mi się wydaje, że jutr dzisiejszy dzień będzie Zajebisty :D 
Póki co Uśmiech na twarzy i mega satysfakcja.

P.S. 1000 Wyświetleń Bloga
     i. 18000 wyświetleń tematu o ziel już czerwonym :)

czwartek, 8 listopada 2012

Wolność :)

Wiele się zmieniło.
Znów jestem niemal szczęśliwy, Świat znów wydaje się bardziej przyjazny niż przed tygodniem. Byłem w lublinie, pod osłoną nocy pożegnałem przyjaciółkę która odeszła z tego świata dawno temu. Tym razem już na zawsze. Pozbyłem się wszelkich przedmiotów, zapisków czy wiadomości które mogły by mi ją przypominać. Znów czuję, że żyje i mam ochotę na bycie sobą... Znów czuje, że mogę kochać... 
Dziś uruchomiłem Mojego ogara za 60zł Biedaczek ma nalatane na orginalnym silniku ponad 19 tysięcy ale pali teraz od strzała. Pisząc tego posta mam ochotę wsiąść i pojechać gdzieś daleko. Może do Chełma? Albo przynajmniej do Orłowa :) Znów poczuć wiatr we włosach, wolność... Stanąć na siodełku podczas jazdy...  Po co marzyć skoro mam to w zasięgu ręki? Do zobaczenia jutro ;)

wtorek, 6 listopada 2012

Kiedyś wszystko opisze...
Póki co wsiadam w auto i jadę... Zrobię coś czego od dawna nie robiłem, odwiedzę miejsce, osobę, której od dawna nie odwiedzałem. Tylko zaleje do pełna abym nie musiał się zatrzymywać, cofać. Mam nadzieje, że uda mi się wrócić, zdążyć na lekcję... koncert... Chyba, że coś się wydarzy. Coś..., coś co mnie całkowicie odmieni...
Bryan

sobota, 3 listopada 2012

Hellą Im , Rodzina i rozcięty palec...

Środa. Zarwana nocka, Odpychająca atmosfera w szkole oraz brak pomysłu na popołudnie poskutkował zakupem Jack'a Daniel'sa który od razu wywołał uśmiech na mojej twarzy jak i na ustach mojej towarzyszki. Najpierw poszliśmy do kawiarni gdzie spotkaliśmy czekających już na nas Darię i Tadka. Dołączyła do nas także dorotka. Po chwili spędzonej w zatłoczonej kafejce wybyliśmy w stronę pizzerii. Przy wyjściu oddano nam rękawiczki które zgubiliśmy dzień lub dwa wcześniej czego nikt nie zauważył. Jak widać rzeczy materialne człowiekowi do szczęścia są zwyczajnie zbędne... Po drodze zgubiliśmy Dorotkę. Postanowiliśmy gościć się w sali dla palących - w piwnicy. Szukaliśmy po omacku włącznika światła ale jak się okazało trzeba było wybrać się do kasy. Naszym wyborem była pizza ze szparagami. Mogę śmiało stwierdzić, że za nimi nie przepadam ale mi aż tak nie przeszkadzają abym musiał się ich pozbywać z kawałka pizzy. Dodatkowo kupiliśmy litr coli w wiadomym celu. Ciasto ze szparagami oraz cola z whiskey znikła po około 10 minutach co wcale nie znaczyło końca wizyty w pizzerii. Mieszaliśmy trunek z przeróżnymi napojami takimi jak mleko pistacjowe czy sok grejpfrutowy. To pierwsze smakowało wyśmienicie. Drugie okropnie. Po wyczerpaniu pomysłów "do czego jeszcze możemy to dolać" zaczęliśmy pić bursztynowy płyn prosto z butelki co szybko poskutkowało bardzo wesoła atmosferę. Po dwóch, może trzech godzinach zostaliśmy uprzejmie wyproszeni. Udaliśmy się na starówkę. Znów nie wiem jak to się stało, że niosłem Magdę. Widać nie umiem jej odmówić, albo to ona wybiera moment w którym jestem najbardziej uległy. Ostatecznie poszliśmy do Wedla gubiąc po drodze Tadzika i jego wybrankę. W herbaciarni dołaczył do nas Paziak, Diana oraz Aneta. "Cukierek albo jajko" niestety z powodu braku czasu musiało pozostać w strefie szalonych pomysłów. Dalszej części wieczoru opisywać nie będę.

Czwartek. Siedem godzin snu, i przebudzenie w piekle. 1 Listopada czyli przymusowa wizyta u jakże nielubianej babki. Jedyne o czym warto wspomnieć to pewne zdanie matki mego taty i moja odpowiedź.
-Jak to miło, że odwiedziłeś swoją starą babcię - Powiedziała z nutką ironi.
-Zostałem do tego zmuszony. Miałem inne plany na dziś. - Odpowiedziałem obojętnym głosem.

Piątek. W końcu się wyspałem. Z mała pobudką na kuriera który urządził mi pobudkę o siódmej dwadzieścia. Czy on naprawdę nie mógł przyjechać później? Na przykład o piętnastej?. 
Ogólnie cały dzień się obijałem. Dopiero około dziewiętnastej udałem się w celu wykańczania mojego autka.  Warto wspomnieć o walce z szybą którą postanowiłem dla wygody wyciąć. Walka skończyła się rozciętym palcem i czerwonymi smugami na białym podkładzie akrylowym.  Jeden zero dla szyby...  Jutro planuje siedzieć tak długo aż wszystko będzie gotowe :)


A w poniedziałek, wyjadę na szerokiej stali,
Będę obserwował, jak ludzie w oddali stają się mali :)

piątek, 2 listopada 2012

...

Chwilowy brak aktywności jest skutkiem braku czasu, zmęczeniem, masą zajęć czyli wszystkim co niebawem zostanie opisane :)