Czy wszystko musi się tak kończyć?
Kilka dni bycia pijanym bez grama alkoholu...
Nawet się nie zaczęło, a już się kończy...
Jedna mała cecha psuje wszystko.
A byłem tak szczęśliwy, nie tylko zresztą ja...
Skłamałem, bo się zaczęło i trwało...
Jakiś tydzień...
Cały pieprzony tydzień i mi zupełnie przeszło.
Przez jedną jakże niewinną i można by rzec,
nieistotną sytuacje nie wnoszącą nic większego.
Kurwa...
Jutro sprawdzę czy jest jakikolwiek sens marnować czas.
I znów pozostawię po sobie pustkę... Szkoda....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw ślad po sobie :)